Rybitwa - kultowy lokal w okolicach 513tego kilometra Wisły.
RSS
wtorek, 05 lipca 2005
Kaczka-zamykaczka


Pozdrowienia i wszelkie wyrazy (od Zygmunta) dla wiadomej osoby pojawiły się ostatnio na ścianie zamkniętej Rybitwy.
poniedziałek, 04 lipca 2005
Jest jeszcze jakaś szansa?
Za rzepą:

(...) Największy projekt pod patronatem Bęc Zmiany to zmodernizowanie i nowoczesne oświetlenie baru Rybitwa, który być może uda się znów otworzyć. Lokal, działający od lat 60. XX w., zamknięty został w czerwcu (...) więcej

A może się uda?
piątek, 17 czerwca 2005
Rybitwa nad tunelem Wisłostrady zamknięta
Anna Krężlewicz 16-06-2005 , ostatnia aktualizacja 16-06-2005 22:39

Trudno uwierzyć, ale to prawda - Rybitwa, bar piwny o ponad 40- letniej tradycji, bezpowrotnie znika z nadwiślańskiego krajobrazu. Osierocona klientela pogrążyła się w głębokim smutku

- Musiałam zamknąć. Nie stać mnie na czynsz - usprawiedliwia się Teresa Wiśniewska, właścicielka Rybitwy. Na pożegnalnym spotkaniu, na którym panował nastrój stypy, płakała i ona, i klienci.

- To był bardzo smutny wieczór - potwierdza Łukasz Bernas, bywalec Rybitwy z dziesięcioletnim stażem. Wciąż nie może uwierzyć, że to koniec.

- Pojadę sprawdzić, czy naprawdę jest zamknięty. Jeszcze to do mnie do końca nie dotarło - dodaje Łukasz. Cenił nadwiślańską atmosferę i to, że w Rybitwie zawsze mógł spotkać jakichś znajomych.

W tej skromnej budce z piwem obok siebie popijali piwo studenci, profesorowie, bezrobotni. Miejsce kochali rowerzyści. Nigdy nie było tu żadnych burd i awantur. Nawet policjanci patrolujący okolicę mówili, że Rybitwa to miejsce spokojne.

O niepewnym losie Rybitwy i Albatrosa, dwóch nadwiślańskich barów, już pisaliśmy. Na wiosnę Zarząd Terenów Publicznych kilkakrotnie podniósł ich właścicielom czynsz. W przypadku Rybitwy poszybował on z blisko 1,6 do 9 tys. miesięcznie! Wszystko dlatego, że urzędnicy z ZTP stwierdzili, że nad Wisłą powinny obowiązywać te same stawki, co na Starówce.

Pani Teresa walczyła o obniżkę, chciała nawet zrezygnować z części ogródka. W zmaganiach wiernie sekundowali jej klienci. Niestety. W poniedziałek pani Teresa dostała do podpisania umowę z nowymi warunkami. Nie będąc w stanie im sprostać, ogłosiła, że z dnia na dzień zamyka bar.

- To przykre, że po tylu latach musiałam zamknąć w takim stylu - żali się. Wczoraj wywoziła z budki resztki dobytku.

- To koniec pewnej epoki - wzdychają sympatycy Rybitwy.

Lecz dość tych smutków. Pani Teresa obiecuje, że Rybitwa wróci na piwną mapę stolicy. Wprawdzie już nie nad Wisłą, ale u zbiegu al. Wilanowskiej i Puławskiej za parę miesięcy bywalcy będą mogli się raczyć jasnym z pianką firmowanym przez szyld Rybitwy. Wcześniej pani Teresa zrobi sobie wakacje, bo - jak mówi - szarpanina z urzędnikami strasznie ją zmęczyła.

Jak się dowiedzieliśmy w ZTP, kultowa budka zostanie rozebrana. Urzędnicy chcą, żeby za parę miesięcy nie było po niej ani śladu. W przyszłym roku w sąsiedztwie rozpocznie się budowa Centrum Nauki "Kopernik".

Źródło: Gazeta Wyborcza
środa, 15 czerwca 2005
.
Z pl.regionalne.warszawa:

Byłem dziś po południu nad Wisłą i właśnie trwało wynoszenie mienia przez obsługę.
Budynek jest własnością miasta i jego dalszy los jest nieznany, ale należy przypuszczać, że raczej marny...
Załoga zaprosiła do nowej Rybitwy w kwietniu 2006. Ma się mieścić koło pętli na Dworcu południowym. Może się uda, ale to już nie to samo...

Reasumując -od dzisiaj Rybitwa już nie istnieje.
20 lat mojego piwkowania z przyjacółmi, mnóstwo zabawy i uroczych wieczorów jest już zamkniętym rozdziałem.

Wielka szkoda.
pozdRaf


http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.regionalne.warszawa&tid=1094804

Uprasza się o zachowanie powagi w tej przykrej chwili i nie dokarmianie trola, który wypowiada się w tym wątku.
wtorek, 14 czerwca 2005
Tłumów nie było...


...ale tylko koło 16tej. Wieczorem na szczęście zrobiło się trochę ciaśniej.

Nie było demonstracji, parad, przykuwania się do nalewajki pluszowymi kajdankami. Była kartka wisząca za barem i kilka osób robiących zdjęcia.

A jutro nawet piec zabiorą.
poniedziałek, 13 czerwca 2005
O godzinie 13
15 czerwca 2005, o godzinie 13 Pani Tereska złoży na ręce przedstawicieli właściciela lokalu klucze.

Tymczasem, miasto chce się z nią procesować o czynsz za ostatnie półtora miesiąca korzystania z "Rybitwy", przez które bawiła się z urzędnikami w kotka i myszkę.

***

Ktoś się nie bał i zajebał mi dziś frytki. O tempora, o mores.
sobota, 11 czerwca 2005
Z pl.regionalne.warszawa
Autor: Szuwaks szuwaks@go2.pl
Data: 09-06-2005, 15:38:59


Witam,

Dostałem e-mail, którego zasadnicza część poniżej.

Ciekaw jestem kto i na jakiej zasadzie podejmuje takie decyzje.

=================

[...]

Natomiast sprawa wygląda następująco.

Od ok. 42 lat nad Wisła było paręnaście PUB'ow (smażalni wyśmienitych rybek i pysznego piwa we wspaniałym otoczeniu ze znakomitym widokiem)

Do dziś ostały sie tylko 2 =(

Rybitwa która jest jednym z nich (mieści sie na tunelu przy moście Świętokrzyskim - na tyłach BUW'u)

W tym roku została podciągnięta "pod Stare Miasto" !!

W związku z czym czynsz podniesiono do 9.000 zł miesięcznie !!!!!!!!

To jest CHORE !

Mimo sporej liczby pism wysłanych i złożonych podań z czasem cena ta urosła do tak dużej!

Właściciel (a dokładniej właścicielka p. Teresa) zostaje tym samym bezczelnie wyrzucony i zmuszony do "bankructwa" :-(

Gdzie teraz będzie można sie napić piwa nad Wisła w tak ładnym miejscu?

Pewnie jedynie nad sama Wisła gdzie strażnicy miejscy i Policja wstawia tam mandat - bagatela 100 zł ????

Czy zostaje nam spożywać piwo poza granicami miasta (lasy ,łąki i.t.p), w domach, czy przepłacać za niego w super lub mnie ekskluzywnych lokalach - 6-12 zł ?!

W centrum miasta ( i co w tym przyjemnego ?!

Oto link, który opisuje (krotko ale na temat ) ostatnie parę "dni" Rybitwy - nawet remont nie pomógł (miał być zrobiony jeśli miasto obniży czynsz!)

www.rybitwa513.blox.pl/html

[...]

====================================

--
Pozdrawiam
Szuwaks


Cały wątek: http://usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.regionalne.warszawa&tid=1093097
piątek, 10 czerwca 2005
Pieśń o przybyciu do Rybitwy
Upadłem nisko na łeb z krawężnika,
Myślałem: "ładnie, teraz się przekręcę",
Lecz pojawiła się niewiasta - znikąd -
I los mój wzięła w swoje białe ręce.

Kiedy go wzięła, nie mogłem się ruszać,
Patrzyłem biernie, kiedy uciekała,
Lecz mię najwięcej rozbolała dusza,
Kiedy loterię z tym losem wygrała.

Powstałem tedy z asfaltu rozbity,
Zebrałem ciała kawałki do kupy,
Wtem obok zjawił się człowiek napity
I szepnął cicho: "życie jest do chrzanu,
Po cóż ci milion, kariera, zaszczyty,
Po co codzienne pożeranie tranu,
Po co fastfoody szybkie, a bez zupy,
Po co te wszystkie yuppiesowkie mity?"

Wygłosił swoją tyradę i zasnął
Oparty o słup sygnalizacyjny,
A twarz spokojną w tym śnie miał i jasną,
Nawet wóz kiedy przybył policyjny.

Zwróciłem wtedy twarz swoją ku Wiśle,
By jak najprędzej się stamtąd oddalić,
By mnie stróż prawa nie pytał, co myślę
Na taki temat, że ów się nawalił.

Wieczór zapadał, mieniąc niebo w grafit,
Ptacy ucichli, ożyły latarnie,
I na cóż mogłem w tej szarówce trafić?
Kto mnie takiego w tę porę przygarnie?

Minąłem prędko słupki betonowe,
Pięć samochodów, kawałek zieleni,
I wtem trzy zjawy ujrzałem różowe -
Na trawie stały świecące jelenie.

"Oto kraina magii" - pomyślałem
(Nie mam na myśli tu do zup przyprawy)
I mię wzruszenie ogarnęło małe,
Podszedłem bliżej, jeleni ciekawy.

Lecz nagle wzrok mój na prawo pofrunął -
Zawsze niesforny, także i tym razem -
I omal byłbym z tego względu splunął,
Lecz urzeczony zostałem obrazem:

Niewielka chatka stała pod drzewami,
Z drewna, metalu, otoczona płotem
Z nieprzydatnymi przez wiek swój oknami,
Lecz się ich szyby brudne skrzyły złotem!

Bo oto złoto lało się tam ciurkiem,
I kiedy bliżej podszedłem, ujrzałem -
Złoto ściekało poprzez cienkie rurkie;
Z tego widoku oddech aż wstrzymałem.

Skromnie odziana, a dostojna pani,
Za długim stojąc czymś na kształt ołtarza,
Podaje wszystkim mnóstwo złota szklanic;
Ciężko to sobie wprost dziś wyobrażać!

Złoto płynęło prosto do szklenice
W swej obfitości śnieżnie się unosząc,
Więc rozszerzone poczuwszy źrenice,
Szarpnąłem drzwiami, o wpuszczenie prosząc.

Wrota nie drgnęły, ze wszech sił naparłem -
Ludzie z wnętrz chatki ciekawie spojrzeli,
Szarpiąc za klamkę naskórek obtarłem -
Ludzie z wnętrz chatki stali się weseli.

Ktoś się zlitował, ktoś mi podpowiedział:
"Drzwi z drugiej strony, tu się nie otwiera",
Człek ów z naczyniem pełnym złota siedział -
W podzięce tylko rzuciłem: "cholera..."

Lecz oto wchodzę, spływa na mnie powiew
Dymów kadzielnic podsycanych tchnieniem,
Przede ołtarzem stoi ludzi mrowie -
Pokornie czeka na swe nasycenie.

Stanąłem również potulnie na końcu,
Zanim dotarłem, minął chyba z miesiąc,
Tak jest, gdy napój równy blaskiem słońcu
Można tu dostać za trzy osiemdziesiąt!

Dostałem szklankę - chwila była święta,
Złoto lśniąc blaskiem, falowało miękko
Jednak, przechodniu, pilnie zapamiętaj:
Który tu wchodzisz, nie wychodzisz prędko.

Cóż, wypić mało nie jest mi dziś dane,
Więc chyba dłużej tutaj pozostanę...

Źródło: http://www.wislana.waw.pl/apartatrofika/index.php?strona=misza/piesnoprzybyciudorybitwy
wtorek, 31 maja 2005
Salem alejkum!


"Rybitwą" zaczęli interesować się nawet przybysze z bliskiego wschodu. Miejmy nadzieję, że nie mają wobec lokalu równie niedobrych zamiarów, jak magistrat.
poniedziałek, 30 maja 2005
Wiewiórki ćwierkają...
...że Zarząd Samorządu Studentów UW podejmie jakieś kroki w kierunku ratowania "Rybitwy".
 
1 , 2 , 3